Życie...codzienność...

Miłość...i wiersze ...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Życie...codzienność... Strona Główna -> Miłość...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady
Administrator
Administrator



Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z dolnego

PostWysłany: Czw 14:58, 06 Lip 2006    Temat postu: Miłość...i wiersze ...

Miłość jest jak ten strumień w swym spadku gwałtowny,
Co się z źródeł nieznanych rzuca w kraj czarowny,
Ileż się w nim nadbrzeżnych piękności odbija,
Ileż wdzięków go nęci - on wszystko przemija.
I jeden tylko obraz, w czyste łowiąc tonie,
Zawsze toż samo słońce w swojem niesie łonie;
Z niem się chmurzy, rozjaśnia lata, wieki płynie
Z niem wszystkie mija losy i z niem w morzu ginie.
[F. Morawski]



wiersze

Joachim du Bellay
"Pocałunki"


Gdy całuję spłoniona jak róża
Szyjkę twoja, bo tego nie bronisz,
Jeszcze mi ja przychylasz i kłonisz,
A twe oko się słodko przymruża,
W tak przemożnej ochocie się pławię,
Taka lubosć rozpiera mi dusze,
Że pieszczota się zmienia w katuszę,
Która zdzierżyć męczeństwem jest prawie.
Kiedy potem w tajonym pospiechu
Wargi twoje swoimi przykryję,
Gdy mnie wonia ulotnš upije
Ambrozjowy kwiat twego oddechu,
Gdy z obawy, że żar nas spopieli,
wieże tchnienie ci usta odmyka,
Gdzie się język z językiem spotyka
Dla ochłody w swawolnej kšpieli,
Tak rad jestem i kontent bez miary,
Jakbym usiadł z bogami do stołu
I z ich swietna kompania pospołu
Przewyborne pił duszkiem nektary.
Jesli wolno mi szczęscia dostapić
Tak wielkiego, żem celu już blisko,
Czemu dajesz, nadobna, nie wszystko,
Czemu reszty upierasz się skšpić?
Drżysz, że tego gdy doznam zaszczytu
I gdy rozkosz zawładnie mna błoga,
W niebo wzlecę, zmieniwszy się w boga,
Niepamiętny ziemskiego pobytu?
Piękna moja, nie lękaj się tego,
Ja za toba gotowy pójsć wszędzie,
Gdzie ty będziesz, tam niebo me będzie,
Aż do smierci nie żadam inszego.



Johannes R. Becher
Zakochani


Siedli na ławce przytuleni, sami,
szarzy, jak gdyby dobyci z popiołu.
Ona wspomniała szafę z ubraniami,
on widział w dali łunę, gdzie u dołu

miasto padało w gruz i w rumowisko.
Widzieli chmury, płynšce po niebie,
i wdzięczni ławce, przytuleni blisko,
szarzy jak popiół, trwali obok siebie.

Było im na tej ławce tak wygodnie.
Wdzięczni jej byli, że ich przytulała,
jakby to było własnie ich mieszkanie.

I ławka też im była niezawodnie
wdzięczna, gdyż bardzo dawno już czekała
na zakochanych, którzy spoczna na niej.



Agnieszka Osiecka
Kamień z serca


Ten kamień, który w sercu noszę,
pozostaw mi, Panie.
Nie daj by czas
jak lekarz - morderca
spłynał na moje posłanie
i... kamień z serca!

Tyles mnie razy wywiódł
z legowisk niekochanych,
że dzis mi, po latach tylu,
nie plaster daj, lecz... kamyk

Nie pozwól z goraczki tej powstać.
Nie kuruj zapomnieniem.
Chcę czyjas jeziorna postać
na pustej przechować scenie.

Ten, co mi kamień wsaczył
jak wino do krwi pustej,
niczemu nie jest winien.
Jest niebem i lustrem.

Nie ratuj mnie, Panie, nie tul,
nie ciagnij na wódkę,
ja już własciwie nie - tu,
zebrałam szmatki... suknie...

Nie daruj mi w raju jabłek
ni w celi - papieru i pióra.
Ja Ci tak pięknie słabnę
jak popołudnie w biurach.

Ach, lekko kamień mój dzwigać...
Lżej niż po innych - pierscionki.
Z nim umknę, wniebowzięta,
jak wniebobiora skowronki.



Deotyma

Miłosć jest osia, na której Bóg stoi,
Poezja w życiu, a życiem w poecie,
Cierniem, z którego ofiara się plecie,
Może i kluczem do szczęscia podwoi,
Bezdenna czara, co przyrodę poi,
Berłem mężczyznie, korona kobiecie.



Wisława Szymborska
...


Oboje sa przekonani,
że połaczyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewnosć,
ale niepewnosć piękniejsza.

Sadza, że skoro nie znali się wczesniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,

na których mogli się od dawna mijać?
Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętaja -

może w drzwiach obrotowych
kiedys twarza w twarz?
jakies "przepraszam" w scisku?

głos "pomyłka" w słuchawce?
- ale znam ich odpowiedz.
Nie, nie pamiętaja.

Bardzo by ich zdziwiło,
że od dłuższego już czasu
bawił się nimi przypadek.

Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich



Julian Tuwim
Intymny wiersz


Warto, warto żyć,
Wtedy pachniałaa bzami,
Dzis znowu kupiłem flakonik,
Roztarłem kroplę na dłoni
I przeszłosć wieje nad nami
Bzami.
Warto, warto żyć.
Mgławo jest za oknami,
Zaraz listonosz zadzwoni,
Ustami przypadam do dłoni,
Całuję cień twojej woni...
Przyjdziesz - będziemy sami,
Jedyni i zakochani,
Chłonac z czułoscia perfumy
W miłym usmiechy intymnej zadumy:
"To my? Ja - i ty?"
Wiesz? Wzdycham... I przez łzy
Powtarzam: warto, warto zyć...



Tadeusz Różewicz
Jak dobrze


Jak dobrze Mogę zbierać
jagody w lesie
myslałem
nie ma lasu i jagód.
Jak dobrze Mogę leżeć
w cieniu drzewa
myslałem drzewa
już nie daja cienia.
Jak dobrze Jestem z toba
tak mi serce bije
myslałem człowiek
nie ma serca.




Maria Pawlikowska Jasnorzewska
***


Moja miłosć przeszła w wichr wiosenny -
w wichr wiosenny - me szaleństwo w burzę -
w burzę - moja rozkosz w dreszcz senny -
w dreszcz senny - maja wiosna w róże. -

Z wichru spłynie moja miłosć nowa -
miłosć nowa - z burzy szał wystrzeli -
szał wystrzeli - sen rozkosz wychowa,
wiosna wstanie z różanej kapieli.



Szymborska Wisława
"Nic dwa razy"


Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodzilismy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

Choćbysmy uczniami byli
Najlepszymi w szkole œwiata,
Nie bedziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień sie nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
Ktos wymówił przy mnie głoœno,
Tak mi było, jakby róża
Przez otwarte wpadła okno.

Dzis, kiedy jestesmy razem,
Odwróciłam twarz ku scianie.
Róża? Jak wyglada róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty sie, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jestes- a więc musisz minšć.
Miniesz- a więc to jest piękne.

Usmiechnięci, wpółobjęci,
Spróbujemy szukać zgody,
Choć różnimy sie od siebie,
Jak dwie krople czystej wody.



Shakespeare William
Sonet


Jakże podobna zimie jest rozłaka
Z toba, radosci przelotnego roku!
Jakiż chłód czułem, w jakich żyłem mrokach!
Jaka grudniowa pustka była wokół!
A przecież własnie przechodziło lato
I jesień płodna, cała w drogich plonach,
Niosaca wiosny urodzaj bogaty
Jak owdowiała i brzemienna żona.
Lecz dla mnie były te plony dojrzałe
Gorzkim owocem mego smutku tylko,
Bo czym bez ciebie jest lato wspaniałe?
Gdy ciebie nie ma, nawet ptaki milkna
Lub taki smutek rozbrzmiewa w ich spiewie,
Że, drżac przed zima, lisć blednie na drzewie.



Jan Lechoń
apokryf


Twych ust przeciagła słodycz, smak nie do nazwania,
Twych oczu głab bezdenna, smutek przerażliwy,
I głos twój monotonny, głęboki a tkliwy,
To wszystko mnie ku tobie, zwatpiałego skłania.

I kiedy twoje usta ustami otwieram,
Czuję jakbym mej duszy znów otwierał blizny,
I piję z nich te słodkie, duszace trucizny,
Z których moc mam do życia, od których umieram.

Lecz czego chcę najwięcej, umykasz mi zdradnie
I kiedy jestem z toba o szarym wieczorze,
Całuję twoje oczy i widzę w nich morze.
Serce twe jak perła. Leży w morzu na dnie.



Adam Asnyk
Między nami nic nie było


Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z soba nie łaczyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszacych się w przestrzeni,
Prócz szumiacych spiewem lasków
I tej œwieżej łak zieleni;
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszajacych każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!



Adam Asnyk
Sonet


Jednego serca! tak mało! tak mało,
Jednego serca trzeba mi na ziemi!
Coby przy mojem miłoscia zadrżało:
A byłbym cichym pomiędzy cichemi...
Jedynych ust trzeba! skad bym wiecznosć cała
Pił napój szczęscia ustami mojemi,
I oczu dwoje, gdzieby, patrzył smiało,
Widzac się swiętym pomiędzy swiętemi.
Jednego serca i ršk białych dwoje!
Coby mi oczy zasłoniły moje,
Bym zasnał słodko, marzac o aniele,
Który mnie niesie w objęciach nieba...
Jednego serca! tak mało mi trzeba,
A jednak widzę, że żadam za wiele!



Halina Poswiatowska
Jesli zechcesz odejsć ode mnie


Nie zapominaj o usmiechu
Możesz zapomnieć kapelusza
Rękawiczek notesu z ważnymi adresami
Czegokolwiek wreszcie - po co musiałbys wrócić
Wracajac niespodzianie zobaczysz mnie we łzach
I nie odejdziesz
Jesli zechcesz pozostać
Nie zapomnij o usmiechu
Wolno ci nie pamiętać daty moich urodzin
Ani miejsca naszego pierwszego pocałunku
Ani powodu naszej pierwszej sprzeczki
Jesli jednak chcesz zostać
Nie czyń tego z westchnieniem
Ale z usmiechem
Zostań



Halina Poswiatowska
***


Kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
często myslę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłosć i usmiech
potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie usnie
patrzac w płomień kochanie
myœlę - co się też stanie
z moim sercem miłosci głodnym
a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w œwiecie
który ciemny jest i kolor jest chłodny



Halina Poswiatowska
Jest cała ziemia samotnosci


Jest cała ziemia samotnosci
i tylko jedna grudka Twojego usmiechu
jest całe morze samotnosci
twoja tkliwosć nad nim jak zagubiony ptak
jest całe niebo samotnosci
i tylko jeden w nim anioł
o skrzydłach nieważkich jak twoje słowa



Adam Asnyk
Posyłam kwiaty


Posyłam kwiaty - niech powiedza one
To, czego usta nie mówia stęsknione!
Co w sercu mego zostanie skrytosci,
Wiecznym oddzwiękiem żalu i miłosci.
Posyłam kwiaty - niech kielichy skłonia
I prósza srebrna rosa jak łezkami,
Może uleci z ich najczystszš wonia
Wyraz drżacymi szeptany ustami,
Może go one ze sobš uniosa
I rzuca razem z woniami i rosa.



Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Miłosć


Wciaż rozmyslasz. Uparcie i skrycie,
Patrzysz w okno i smutek masz w oku...
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mówiłes przeszłego roku...
Smiejesz się, lecz cos tkwi poza tym,
Patrzysz w niebo, na rzezby obłoków...
Przecież ja jestem niebem i swiatem?
Sam mówiłes przeszłego roku...



Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
(Gdy pochylisz nade mna twe usta...)


Gdy pochylisz nade mna twe usta pocałunkami nabrzmiałe
usta moje uleca, jak dwa skrzydełka ze strachu białe -
krew moja się zerwie, aby uciekać daleko, daleko,
i o twarz mi uderzy płonaca czerwona rzeka.
Oczy moje, które pod wzrokiem twym słodkim się niebia,
oczy moje umra, a powieki je cicho pogrzebia.
Piers moja w objęciu twej ręki stopi się jakby snieg,
i cała zniknę jak obłok, na którym za mocny wicher legł.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pią 4:57, 16 Mar 2007    Temat postu:

Christina Ricci Undressing!
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Życie...codzienność... Strona Główna -> Miłość... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Flower Power phpBB theme by Flowers Online.
Regulamin